(Nie)bezpieczne związki

Tym razem chcielibyśmy napisać Wam słów kilka o bijącym rekordy popularności trendzie, a mianowicie o food pairingu. Czy wiecie, że to właśnie dzięki tej metodzie zyskaliśmy możliwość niemal pełnego wykorzystania naszego zmysłu smaku i węchu?

Ale do rzeczy. Bez dwóch zdań ostatnie lata należą do wyżej wymienionego trendu. Choć jeszcze gdzieś w poprzednim wieku traktowany był on niemal jak fanaberia królowej Marii Antoniny, dziś stanowi a) nie tylko globalne zjawisko, lecz b) również i mocny element budowania przewagi konkurencyjnej na rynku gastronomicznym!

Kto stoi za „ożenkiem” z pozoru niebezpiecznych związków w kuchni? Bez dwóch zdań charyzmatyczny Heston Blumenthal, szef restauracji The Fat Duck. Blumenthal nauczony, że odrobina soli dodana do czekolady wzmacnia jej smak i łagodzi słodycz, postanowił odnaleźć inne słone dodatki, które równie doskonale spełnią tę rolę. Eksperymentował między innymi z marynowaną szynką z kaczki, anchois i wreszcie…  kawiorem, który okazał się strzałem w dziesiątkę. Tak oto „głęboka gładkość czekolady i maślana słoność kawioru rozpuściły się i pysznie połączyły w ustach”.

Chyba nie przesadzimy, jeśli wprost i śmiało napiszemy, że odkrycie Hestona Blumentahla to jedno z ważniejszych wydarzeń w świecie kulinarnym. Food pairing otworzył tak naprawdę oczy wielu szefom kuchni oraz dał nową perspektywę na kwestię potraw i ich uzupełniania.

Ważny jest tu również fakt, że kucharze eksperymentujący z łączeniem smaków dość szybko skierowali swój wzrok na alkohole. Okazało się bowiem, że mogą być one doskonałym uzupełnieniem potraw, a same – za sprawą tychże potraw – nabierają jeszcze większych kulinarnych rumieńców. Z racji tego, że koniec XX wieku w Polsce to czas rosnącej popularności win, które coraz częściej zastępowały na stołach wódkę, większość kucharzy wykorzystywała w food pairingu właśnie ten trunek. Próbowano setek kombinacji, a w branży dominowały dwa przeciwstawne poglądy – jedni uważali, że wino powinno kontrastować z daniem, drudzy zaś byli gotowi oddać matkę w zastaw, że powinno się z nim harmonizować. Ba! Byli również i tacy, którzy wychodzili z założenia, że nie ma żadnych reguł, zdając się wyłącznie na własny gust i płynące z niego zadowolenie.

Dziś szefowie kuchni prześcigają się w niekonwencjonalnych pomysłach na pairing, dając produktom drugie, a nawet i trzecie życie. I tak na przykład uwielbiana w Polsce truskawka choć przez lata używana była wyłącznie do deserów, dziś świetnie się sprawdzi w połączeniu z parmezanem, kurczakiem czy…. homarem. Idąc dalej – poczciwy ogórek to obecnie dobry znajomy kaczki, pomidor doskonale współgra z miodem, jabłkiem czy migdałami, z kolei czekolada weszła w komitywę z cebulą, kabaczkami czy sardynkami.

Według nas liczba kombinacji jest praktycznie nieograniczona, a efekty mogą być zaskakujące i niejednokrotnie przyprawiające o zawrót głowy. Stąd pewnie jeszcze nie raz zostaniemy zaskoczeni kombinacją produktów, którym – niczym w pewnych związkach – jedynie z pozoru nie jest ze sobą po drodze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *