Targi branżowe a catering

Dzisiejszy wpis chcemy poświęcić trochę targom branżowym, na których bardzo lubimy się pojawiać. Dlaczego?

Po pierwsze: jest to doskonała okazja do zaprezentowania wprost naszych możliwości. Nie da się wyłącznie poprzez materiał zdjęciowy przedstawić całego wachlarza rozwiązań, jaki kryje w sobie catering. Jeśli jest na tej sali śmiałek, komu się tak wydaje, to… jest w dużym błędzie. Chodzi o to, co nieustannie powtarzamy – usługa cateringowa to ciągła kreacja, w której nie tylko chodzi o tworzenie samo w sobie. Chodzi tu również o edukowanie Klienta – co i w jakich warunkach jest możliwe, a co i w jakich zupełnie możliwe nie jest. Bo choć sztuka cateringu jest jak sakiewka Leprechauna (czyli niezwykle bogata), to jednak swoje ograniczenia ma (jak każda branża zresztą) i niestety tutaj nie tylko „sky is the limit”.

Czytaj dalej Targi branżowe a catering

Gorzki smak bycia liderem

Dziś o tworzeniu… Jak wiecie, branża cateringowa jest równie rozległa, co Pustynia Gobi. Składa się ona (owa branża, nie piaszczysty rejon w Azji) z szeregu podmiotów, które zapewniają usługi cateringowe różnej maści i w różnych formach. Dodatkowo, jak na każdym „gospodarczym podwórku”, spotkać tu można podmioty małe i duże, prestiżowe i te nieco mniej, działające krajowo, lokalnie oraz regionalnie. Są Ci, którzy są liderami branży i tacy, którzy – póki co – pozostają w ich cieniu. Do tej pory wszystko się chyba zgadza, prawda?

Czytaj dalej Gorzki smak bycia liderem

Pocisk prosto z kuchni

Dziś na chwilę pochylimy się nad pewną polską potrawą regionalną. Jako, że mamy silną potrzebę odkopywania polskich smaków, a i wciąż żywe wydaje się przysłowie „Cudze chwalicie, swego nie znacie”,  na kulinarną tapetę postanowiliśmy wrzucić … kartacza.

Czytaj dalej Pocisk prosto z kuchni

Wygląd ma znaczenie, czyli estetyka dań

Największy ekscentryk XX wieku, Salvador Dali, rzekł niegdyś: „Wartownik obrzydzenia zawsze czuwa nad moimi posiłkami z bagnetem swej surowej pieczołowitości, zmuszając mnie do rygorystycznego doboru potraw. W gruncie rzeczy lubię jeść wyłącznie to, co ma formę wyraźną i dla inteligencji zrozumiałą. Nienawidzę szpinaku, albowiem jest bezkształtny”.

Krótko mówiąc, Dali (prawie jak Deli) objawił prawdę absolutną i przewodnią o kuchni (wychodzi więc na to, że nie był z niego li tylko artystyczny geniusz): nie ma nic gorszego, niż brak estetyki w podaniu dania. A jeśli na horyzoncie pojawia się jeszcze szpinak, przypominający papę (darujmy sobie w tym miejscu inne skojarzenia…), osobiście rzucamy się niczym Rejtan w drzwi i mówimy stanowcze „Nie!”. Raz, że szpinak bezkształtny być nie musi. Dwa – zasada „Je się również oczami” wciąż żywa jest, o!

Czytaj dalej Wygląd ma znaczenie, czyli estetyka dań