Smaki jesieni

Lato dobiegło końca – to bez wątpienia widać, słychać i czuć. To prawda, że z każdym dniem jest coraz chłodniej. Prawdą jest też, że dzień mamy krótszy, a wichury i deszcze dają się we znaki. Ale! Czy wiecie, że jesień to najlepszy czas na sezonowe produkty? Chyba żadna inna pora roku nie jest tak bardzo wyrazista w swojej sezonowości! Nie wierzycie? Dziś zatem o … smakach jesieni.

Warzywem, które mocno kojarzy się z jesienną porą roku jest okrągła, pomarańczowa jak piła do koszykówki dynia. Produkt to zacny i niezwykle wdzięczny. Dlaczego? Bo z dyni przygotować możecie niemal wszystko – od prostych kremów, przez racuchy po wysublimowane suflety. Kolejna jej zaleta? Możliwość wykorzystania pestek – te śmiało dodać można do sałatki lub użyć do przygotowania dressingu.

Co rośnie po deszczu? Ano grzyby, których czas przypada na okres głównie jesienny. Choć szczególnym umiłowaniem w Polsce cieszy się prawdziwek, warto również sięgnąć po opieńki bądź smardze. Ich zastosowanie jest tak szerokie, że przytaczanie tutaj jakiegokolwiek przepisu mija się z celem. Wspomnieć jedynie warto, że świetnie sprawdzą się między innymi w marynacie, jako uzupełnienie dania mięsnego bądź jako danie główne (pachnąc przy tym obłędnie, mmmmmmm).

Kolejnym cudownym „dzieckiem” jesieni jest cukinia. Z tym niskokalorycznym warzywkiem wiele można zdziałać, oj wiele – między innymi gotować, dusić, piec, a nawet marynować. Najbardziej popularne potrawy z cukinii to zupy, sałatki, placki i… desery. Czy wiecie, że jadalne są również jej kwiaty? Nam osobiście najbardziej smakują one w cieście naleśnikowym 😉 A do osób liczących kalorie z pewnością przemówi fakt, że cukinia ma wyjątkowo niską wartość energetyczną – zaledwie 13 kilokalorii na 100 gramów.

My tu wyłącznie o warzywach, a przecież jesień to również czas rumianych jabłek i słodkich jak miód gruszek! Te pierwsze nie dość, że cechuje niski indeks glikemiczny, to jeszcze są bogate w błonnik i  pektyny – samo zdrowie, prawda? Jako, że jesienią spada mocno poziom naszej koncentracji, z pomocą poturlają się do nas gruszki, które dzięki zawartości boru poprawią nieco pracę naszych zwoi mózgowych. Z kolei w ukojeniu nerwów (o które jesienią nie jest wcale trudno, bo pada, zimno, ciemno i w ogóle) pomogą śliwki, poprawiając jednocześnie trawienie – zwłaszcza po tych pochłoniętych w imię walki z jesienną chandrą ciastach. A jak znudzi się Wam już ich zajadanie w całości,  zróbcie z nich konfitury, które świetnie pasują do serów i mięs. Paluchy lizać!

I jeszcze jedna ważna kwestia – gdzie szukać ów pięknie pachnących dynek, jabłek, gruszek czy grzybów? Zdecydowanie u sprawdzonych lokalnych dostawców. Wielokrotnie pisaliśmy już, że nie ma nic ponad produkt, na którym „pracujecie”. Nasze, dla przykładu, są mocno wyselekcjonowane i nierzadko przygotowywane wyłącznie dla Nas i pod Nas. Macie rację, jeśli w tym momencie stwierdzicie „Lata doświadczeń”. Tak, to lata doświadczeń pozwoliły Nam wyodrębnić grupę dostawców, które spełnia nasze oczekiwania. Niemniej poświęćcie swój czas, szukajcie i pytajcie – bo macie do tego prawo.

A z czym Wam kojarzy się jesienna kuchnia? Piszcie do nas, jesteśmy ciekawi Waszych odpowiedzi 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *